Budujesz serwery MCP. Może opublikowałeś już kilka — konektor do Postgresa, mostek do Slacka, narzędzie do systemu plików. Działają z Claude'em, z Cursorem, z dowolnym klientem, który mówi tym protokołem. Do kwietnia 2026 roku ekosystem hostuje tysiące serwerów zbudowanych przez społeczność, rozsianych po rejestrach takich jak Smithery, Glama i mcp.so. Protokół wygrał. Open source wygrał. Tak?
Popatrz uważniej.
Timeline znasz na pamięć: Anthropic odpalił Managed Agents 8 kwietnia, Routines i przebudowę Desktopa 14 kwietnia, potem 15 kwietnia wszystko leżało przez trzy godziny. OpenAI i Google wypuściły open-source'owe, model-agnostyczne alternatywy. Ryzyko vendor lock-inu jest oczywiste. Mniej oczywiste jest cichsze pytanie: czy sam techniczny design MCP strukturalnie faworyzuje firmę, która go napisała?
Trzy decyzje w specyfikacji sugerują, że tak.
Warstwa transportowa
MCP wystartował ze stdio jako głównym transportem — standardowe wejście/wyjście, mechanizm, którego używają uniksowe pipe'y. Stdio jest z natury lokalne. Działa najlepiej, gdy klient MCP siedzi na twojej maszynie jako CLI lub aplikacja desktopowa. Zauważasz coś? Claude Code jest dokładnie tym: lokalne CLI, które spawnuje procesy serwerów MCP. Zabawne, jak domyślny transport protokołu akurat okazuje się tym jedynym transportem, w którym produkt Anthropica gra na własnym boisku.
Zdalne transporty (HTTP+SSE, potem Streamable HTTP) pojawiły się później i działają OK, ale środek ciężkości ekosystemu — najlepiej przetestowane implementacje serwerów, domyślne konfiguracje w tutorialach, poradniki "getting started" — wciąż zakłada lokalny runtime. Anthropic nie narzucił stdio. Po prostu uczynił je ścieżką najmniejszego oporu, a tysiące deweloperów posłusznie nią poszło.
Sampling
Specyfikacja MCP zawiera capability o nazwie "sampling" — serwer może poprosić klienta o wywołanie LLM-a w jego imieniu. Twój konektor bazodanowy może powiedzieć: "Potrzebuję, żeby AI przeanalizowało ten query plan — kliencie, ogarniaj." Klient wybiera model. Specyfikacja jest model-agnostyczna. W teorii.
W praktyce spec dosłownie pozwala serwerowi powiedzieć "hej kliencie, wywołaj swojego LLM-a za mnie" — a potem wszyscy udają zaskoczenie, że tym LLM-em zawsze jest Claude. Deweloperzy serwerów testują na kliencie, którego używają na co dzień. Najbardziej dopracowany, najlepiej finansowany klient MCP to Claude Code. Więc deweloperzy optymalizują requesty samplingu pod Claude'a, debugują na Claude'u, shippują zakładając Claude'a. Protokół pozostaje neutralny. Ekosystem grawituje. A grawitacja, raz ustanowiona, nie odwraca się dlatego, że ktoś napisał stanowczy post na blogu o neutralności wobec vendorów.
Governance specyfikacji
Pracownicy Anthropica utrzymują oficjalne SDK MCP dla TypeScripta i Pythona. Pracownicy Anthropica kierują repozytorium specyfikacji na GitHubie. Kiedy protokół dodał OAuth 2.1 w rewizji z marca 2025, Anthropic zmapował wzorce projektowe czyściutko do własnej infrastruktury chmurowej — a dwanaście miesięcy później Managed Agents wystartował z wbudowanym OAuth. Co za zbieg okoliczności.
Nie ma niezależnego ciała standaryzacyjnego. Żadnego procesu W3C, żadnego IETF RFC, żadnego głosowania konsorcjum. Jedna firma pisze specyfikację. Ta sama firma buduje najbardziej dochodową implementację tej specyfikacji. Jeśli nie widzisz problemu, to albo nigdy nie czytałeś statutu organizacji standaryzacyjnej — albo pracujesz w Anthropicu.
Ten film już widziałeś
Jeśli ta architektura brzmi znajomo, może pamiętasz USB.
Intel współprojektował Universal Serial Bus w połowie lat 90. i przewodniczył USB Implementers Forum — ciału, które zarządza specyfikacją do dziś. Standard był otwarty. Każdy producent chipów mógł go zaimplementować. Ale Intel wypuścił pierwsze kontrolery hosta, napisał referencyjne implementacje i zintegrował wsparcie USB w swoich chipsetach, zanim konkurencja miała działający krzem. Zanim AMD i VIA nadgoniły, kontrolery Intela definiowały, co w praktyce znaczy "kompatybilny z USB". Specyfikacja należała do wszystkich. Przewaga pierwszego gracza — do Intela.
Wczoraj omawialiśmy wersję tego zagrania w stylu AOSP-do-Play-Services — Anthropic realizuje je jedną warstwę głębiej, na poziomie samego protokołu.
MCP to specyfikacja USB od Anthropica. Claude Code, Routines, Managed Agents, Desktop — to pierwsze kontrolery hosta. Społeczność buduje tysiące serwerów MCP. Anthropic buduje jedyny w pełni zintegrowany runtime kliencki, który stackuje od protokołu przez IDE po orkiestrację w chmurze. Agents SDK od OpenAI — open-source na licencji MIT z 15 kwietnia, wspierający ponad 100 modeli przez LiteLLM — oraz ADK od Google — open-source z Cloud Next w kwietniu 2025, wspierający zarówno MCP, jak i protokół agent-to-agent A2A — wybrały odwrotną architekturę: otwarte runtime'y, model-agnostyczne, bez sprzężenia z własnościową chmurą. Zrozumiały grę, bo obserwowały, jak Intel grał w nią trzydzieści lat temu.
Co cię naprawdę chroni
Trzymaj logikę biznesową w serwerach MCP — te są przenośne. Traktuj runtime kliencki jako wymienną powłokę. Jeśli konfigurujesz Routine, udokumentuj ją na tyle dobrze, żeby dało się ją odtworzyć jako cron job albo w konkurencyjnym orkiestratorze. Jeśli przechowujesz sesje w Managed Agents, upewnij się, że schemat sesji daje się czysto wyeksportować. Jeśli twój workflow agentowy zależy od multi-session sidebara w Claude Desktop, zadaj sobie pytanie, co się stanie, gdy pojawi się lepszy klient.
Buduj na porcie USB. Nie przyspawuj go do jednego laptopa.
Anthropic nie po prostu udostępnił protokół jako open source, a potem budował własnościowe produkty nad nim. Zaprojektowali protokół, którego domyślny transport, grawitacja testowa i struktura governance'u — wszystko nachyla się w stronę ich produktów. To nie hipokryzja. To architektura. A ten playbook ma trzydzieści lat.





