Przez cały tydzień rozbierałem ten podział na części — zarządzany harness Anthropic, brakujący korytarz między vendorami, grawitacja cenowa Google'a, trójdrożny fork kosztów. Puentę już znacie: model wymienia się łatwo, warstwa orkiestracji — nie.
Anthropic wypuścił Managed Agents 8 kwietnia. OpenAI wypchnęło aktualizację Agents SDK 3 kwietnia. Google zrzucił zmiany ADK dzisiaj, 11 kwietnia — dziewięć dni, trzy API cyklu życia. Teraz wreszcie mogę wam pokazać dlaczego te różnice mają znaczenie, w jedynym języku, który nie kłamie: kodzie.
Google pokazał karty
Google opublikował dwa posty na blogu dzisiaj — przystawka przed Cloud Next 22 kwietnia. Agent Development Kit obsługuje teraz Gemini 3 Pro/Flash i TypeScript. Open-source. Code-first. Wszystkie właściwe buzzwordy.
Tylko że "open-source" opisuje podjazd, nie autostradę. Deploy oznacza Vertex Agent Engine. Stan oznacza Vertex Sessions. Governance narzędzi oznacza Cloud API Registry. Pół roku "wygodnych" integracji później, migracja z Google'a oznacza przepisanie całej architektury agentowej. Żadna pojedyncza decyzja nie zamyka cię na klucz — robi to sto małych, każda zbyt trywialna, żeby z nią walczyć.
Po dzisiejszym ogłoszeniu wszyscy trzej vendorzy pokazali karty. Czas na porównanie, które nikogo nie ucieszy.
Trzy wywołania create(), trzy więzienia
# Anthropic (8 kwietnia): oni są właścicielami twojego stanu, ty wynajmujesz dostęp
client = anthropic.Anthropic()
agent = client.agents.create(model="claude-sonnet-4-20250514", tools=[mcp_tool])
session = client.sessions.create(environment_id=env.id)
# Append-only event log na ich serwerach. Recovery: wake(session_id).
# Oni ogarniają kontenery, skalowanie, persystencję. Ty ogarniasz fakturę.
# OpenAI (aktualizacja 3 kwietnia): ty jesteś właścicielem wszystkiego, włącznie z alarmami o 3 w nocy
from agents import Agent, Runner
agent = Agent(name="reviewer", model="gpt-4.1", tools=[my_tool])
result = Runner.run_sync(agent, "Review this PR")
# Stan: twój SQLite. Recovery: twój kod. Skalowanie: też twój kod.
# Obsługuje 100+ modeli przez AnyLLM. Wolność ma bardzo specyficzny zapach: pot opsa.
# Google ADK (11 kwietnia): open-source'owy lobby, zastrzeżona winda
from google.adk import Agent
agent = Agent(model="gemini-3-pro", tools=[vertex_tool])
# Stan: Vertex Sessions. Narzędzia: Cloud API Registry. Deploy: Agent Engine.
# "Przenośne" tak jak drzewo jest przenośne — technicznie możliwe, praktycznie pogrzeb.
Trzy snippety, trzy niekompatybilne odpowiedzi na każde pytanie, które ma znaczenie na produkcji:
Gdzie żyje stan? Append-only log Anthropic na ich serwerach. Jakiś plik SQLite, który SDK OpenAI zostawił na twoim laptopie. Vertex Sessions Google'a. Twoja historia debugowania, audit trail i disaster recovery lecą za tym wyborem w przepaść — a podejmujesz go pierwszego dnia.
Jak agenci przekazują sobie pracę? Anthropic spawnuje agentów potomnych z sesji (wciąż "research preview", co tłumaczy się jako "wiń siebie, jak się wysypie"). OpenAI używa lokalnych handoffów — agent A podaje pałeczkę agentowi B w twoim własnym procesie, jak sztafeta w piwnicy. Google routuje przez orkiestrację ADK plus A2A do wywołań cross-vendor, co brzmi świetnie, dopóki nie zdasz sobie sprawy, że A2A obsługuje komunikację, a nie synchronizację stanu.
Co się dzieje o 3 w nocy? Anthropic: wake(session_id), platforma wznawia z event loga. OpenAI: napisałeś logikę recovery, prawda? Na pewno napisałeś logikę recovery? Google: Vertex się tym zajmuje. Siedzisz na Vertexie. Oczywiście, że siedzisz na Vertexie.
Czego naprawdę brakuje
Za każdym razem gdy piszę o tym podziale, ktoś odpowiada "ale MCP to rozwiązuje" albo "A2A to naprawia". Nie. MCP standaryzuje połączenia z narzędziami — gotowe, działa pięknie. A2A standaryzuje jak agenci rozmawiają ze sobą między vendorami — Linux Foundation adoptowała go w grudniu, i ponad 150 organizacji go wspiera. Żaden z tych standardów nie dotyka tego, jak agenci się spawnują, jak persystują stan, jak delegują zadania, ani jak odzyskują się po awarii.
Pisałem o tej strukturalnej luce dwa dni temu w Every Vendor Built a Room. Nobody Built the Hallway. Porównanie na poziomie kodu tutaj tylko zaostrza tezę: ta luka nie jest filozoficzna, jest mechaniczna. To jest warstwa, która generuje lock-in. I nikt nie buduje neutralnego standardu, bo wszyscy trzej vendorzy zarabiają na tej pustce. Standaryzacja cyklu życia agentów oznaczałaby komodytyzację dokładnie tej warstwy, którą każda firma używa, żeby trzymać cię na swojej platformie. Nie wstrzymuj oddechu.
Uczciwa ściągawka
Anthropic: Najlepiej zaprojektowana platforma managed. Ta 60% redukcja TTFT z ich bloga inżynierskiego z 8 kwietnia — oddzielenie mózgu od rąk — to prawdziwa inżynieria, nie slajdy. Płacisz zależnością od vendora i session-hours, które biją nawet gdy twój agent siedzi bezczynnie czekając na odpowiedź człowieka.
OpenAI: Maksymalna przenośność, 100+ modeli od wydania z 3 kwietnia, zero zarządzanej infrastruktury. Idealne dla zespołów z silną kulturą ops. Katastrofa w zwolnionym tempie dla wszystkich pozostałych.
Google: Jeśli już siedzisz na Google Cloud, siła przyciągania jest racjonalna. Tylko licz swoje zależności od Vertexa co kwartał, żeby ewentualna rozmowa "czy powinniśmy migrować?" zaczęła się od danych, a nie od paniki.
Puenta, którą już znacie
Wojny modeli były zwiastunem. Wojny orkiestracji to pełnometrażowy film. A bilet wstępu to session.create() — wywołanie funkcji, którego cofnięcie jest droższe z każdym dniem, gdy odpala się na produkcji.
Wybieraj ostrożnie. Albo nie — wszyscy trzej vendorzy liczą właśnie na to "nie".




