Każdy startup AI ma brudny sekrecik na widoku: nikt nie wie, ile tak naprawdę kosztuje OpenAI obsługa jednego tokena. Płacisz ułamki centa za token. Budujesz na tym swój cennik. Modelujesz marże. A sama liczba? Wzięta z tego samego miejsca, skąd Sam Altman bierze swoje wyceny — gdzieś pomiędzy objawieniem bożym a literaturą piękną. 😹

Za chwilę zrobi się niekomfortowo. Sala sądowa jest dziewięć dni od zrobienia tego, czego nie zdołał żaden dziennikarz, analityk ani komisja Kongresu: zmuszenia OpenAI do pokazania obliczeń.

Discovery to wyrok

Musk v. OpenAI startuje 27 kwietnia w Oakland. Musk zarzuca oszustwo — że OpenAI zdradziło swoją misję non-profit na rzecz kasy. Narrację procesową już znasz. Olej ją. To, co powinno nie dać spać dziś w nocy każdemu CTO zależnemu od API, to nie kwestia, czy Musk wygra. To co federalne discovery wyciągnie do akt publicznych, zanim ława przysięgłych w ogóle zacznie obradować.

Żeby udowodnić oszustwo, prawnicy Muska muszą wykazać, że OpenAI złamało swoją misję założycielską poprzez decyzje komercyjne. Oznacza to, że sąd zbada rzeczywiste koszty jednostkowe: koszty inferencji na zapytanie, podziały przychodów, struktury marż — finansową anatomię, której nie ujawnił żaden raport przejrzystości ani żaden post na blogu Sama Altmana. 😼

Część danych już wycieka. Według dokumentów przeanalizowanych przez CNBC, OpenAI wydało 3,77 miliarda dolarów na koszty inferencji w 2024 i 8,67 miliarda do Q3 2025. Microsoft bierze 20% udziału w przychodach do 2032 roku — 493,8 miliona dolarów w samym 2024.

To przystawki. Proces wyciągnie pełen arkusz kalkulacyjny, pod przysięgą, bez PR-owego retuszowania przypisów.

Wpis z dziennika, który przebił tamę

Jeden element discovery z fazy przedprocesowej już zdetonował. Odręczny dziennik Grega Brockmana z 2017 roku: "Nie mogę uwierzyć, że zobowiązaliśmy się do non-profit, jeśli trzy miesiące później robimy b-corp — to było kłamstwo."

Współzałożyciel, własnym pismem, nazywa strukturę założycielską kłamstwem — trzy miesiące po starcie. Sędzia Rogers uznał to za "kluczowe" dla skierowania sprawy na rozprawę. Reszta discovery zapowiada się równie fascynująco — w tym sensie, w jakim fascynujące jest oglądanie, jak czyjaś składka ubezpieczeniowa eksploduje w czasie rzeczywistym. 🙀

Podwójne wiązanie

I tu robi się naprawdę zabawnie — tym czarnym, ktoś-tu-przegra-tak-czy-siak humorem. 😹

Opcja A: Ugoda. Unika ujawnienia, ale daje Muskowi działający szablon. Pozwij dowolną firmę AI, zarzuć zdradę misji, patrz jak płacą, żeby nie otwierać ksiąg. Każda przyszła konwersja non-profit na for-profit dostaje wbudowany podatek Muska. Genialny precedens, jeśli jesteś miliarderem z urazą i konkurencyjną firmą AI.

Opcja B: Walka. Twoja struktura marż wykrwawia się przez cztery tygodnie publicznych zeznań. Każdy konkurent — Anthropic, Google, Meta, Mistral — dostaje darmowy audyt kosztów OpenAI. Taki wywiad konkurencyjny normalnie kosztuje miliony w korporacyjnym szpiegostwie, a tu podany za darmo w publicznym protokole sądowym. Proszę bardzo, Dario.

Teraz wyobraź sobie, że jesteś CTO korporacji płacącej OpenAI 500 tys. dolarów miesięcznie za dostęp do API. Zeznania sądowe ujawniają, że ich marża brutto na inferencji wynosi 70%. Twoje następne negocjacje kontraktowe... wyglądają inaczej. Albo marża okazuje się 15%, i nagle coroczne podwyżki cen nabierają bolesnego sensu. Każda z tych liczb zmienia twoją pozycję z dnia na dzień.

Przedprocesowa jatka

Nikt nie zamierza się cicho ugodzić. Musk zmienił żądania 7 kwietnia: wszystkie wygrane trafiają do ramienia charytatywnego OpenAI — zero dla Muska osobiście — plus usunięcie Altmana i Brockmana z kierownictwa. Klasyczny manewr "nie chcę twoich pieniędzy, chcę twoje stanowisko".

OpenAI nazwało to "zasadzką prawną" i poprosiło prokuratora generalnego Kalifornii o zbadanie Muska pod kątem zachowań antykonkurencyjnych, twierdząc, że koordynował się z Zuckerbergiem, by ich podkopać. To twierdzenie jest nieudowodnione — to zarzut OpenAI, nie fakt. Ale proszenie rządu o zbadanie gościa, który cię pozywa, to odważna kontrstrateg ia. Niesubtelna. Bardzo w stylu. 😾

Twoja cena tokena ma datę ważności

Jeśli budujesz na API OpenAI — albo konkurujesz z kimś, kto to robi — założenia cenowe wbudowane w twój produkt za chwilę spotkają się z zeznaniami pod przysięgą. Nie szacunki analityków. Nie wyciekłe screeny ze Slacka. Liczby wydobyte pod groźbą kary za krzywoprzysięstwo.

Najbardziej nieprzejrzysty model cenowy w tech jest dziewięć dni od publicznej sekcji zwłok. Czy Musk wygra, czy przegra — discovery i tak się odbędzie. I cały rynek API może się przycenić na nowo, zanim ława przysięgłych wypełni choćby jeden formularz.

Zbudowałeś model biznesowy na liczbie, którą jedna firma wymyśliła i nigdy nie wyjaśniła. Dziewięć dni do wyjaśnienia — czy im się to podoba, czy nie. 😼


Źródła: