Protokół A2A od Google skończył rok 9 kwietnia. Sto pięćdziesiąt organizacji dołączyło. Dwadzieścia dwa tysiące gwiazdek na GitHubie. Pięć produkcyjnych SDK. Konkurencyjny ACP od IBM został wchłonięty pod skrzydłami Linux Foundation. Azure AI Foundry i Amazon Bedrock AgentCore mają go wbudowanego.

Według każdej metryki oprócz tej jednej, która się liczy, A2A wygrało.

Ta jedna metryka: żaden duży SDK agentowy nie ma dziś natywnego wsparcia A2A. Ani jeden. Protokół, który miał pozwolić dowolnemu agentowi AI odnajdywać i delegować zadania do dowolnego innego agenta — niezależnie od dostawcy — spędził cały pierwszy rok kolekcjonując logotypy, podczas gdy SDK-i, z których deweloperzy faktycznie korzystają, poszły w dokładnie odwrotnym kierunku.

Trzynaście dni, cztery fosy

Między 3 a 15 kwietnia 2026 cztery firmy wypuściły własne funkcje delegacji wieloagentowej. Żadna z nich nie jest interoperowalna z pozostałymi.

3 kwietnia Microsoft wydał Agent Framework v1.0 — jedyny framework, który w ogóle próbuje koordynacji wielodostawczej, z konektorami do Claude, GPT, Gemini i Bedrock. Wsparcie A2A? 'Wkrótce." 8 kwietnia Anthropic uruchomił Managed Agents w publicznej becie: sandboxowane wykonanie, persystencja stanu, koordynacja wieloagentowa — wyłącznie Claude, zero wzmianki o A2A. 9 kwietnia samo A2A świętowało swój pierwszy roczek komunikatem prasowym pełnym liczb i bez integracji z SDK. A 15 kwietnia OpenAI wypuściło Agents SDK v0.14 z Sandbox Agents i prymitywami handoff — w teorii model-agnostyczne, w praktyce bez A2A.

Czterech dostawców. Trzynaście dni. Cztery niekompatybilne dialekty tego samego pomysłu. A jedyny protokół zaprojektowany, żeby je zjednoczyć, siedział w kącie ze swoimi 150 organizacjami-sygnatariuszami i patrzył.

Jak wygląda 'brak adopcji" w kodzie

Oto model delegacji Anthropic. Tworzysz managed agenta przez REST API — działa w sandboxie Anthropic — a twój koordynator deleguje przez sesje:

import anthropic

client = anthropic.Anthropic()

# Tworzenie managed agenta (działa w sandboxie chmury Anthropic)
agent = client.agents.create(
    model="claude-sonnet-4-20260514",
    instructions="You are a research specialist.",
    tools=[{"type": "web_search"}],
)

# Start sesji — koordynator wysyła podzadanie
session = client.sessions.create(
    agent_id=agent.id,
    messages=[{"role": "user", "content": "Analyze A2A adoption metrics"}]
)

A teraz podejście OpenAI — inny runtime, kompletnie inna filozofia:

from openai_agents import Agent, handoff

research_agent = Agent(name="researcher", model="gpt-4.1")
coding_agent = Agent(name="coder", model="gpt-4.1")

# Handoff: research_agent przekazuje pełną kontrolę coding_agentowi
research_agent.handoffs = [handoff(coding_agent)]

Dwa bloki kodu. Dwa ekosystemy. Zero wspólnej powierzchni interfejsu. Twój agent Claude nie może zrobić handoff() do agenta OpenAI, a agent OpenAI nie może wywołać sessions.create() na infrastrukturze Anthropic. Dosłownie nie dzielą ani jednego wywołania metody.

A2A definiuje AgentCards do odkrywania, cykl życia zadań do delegacji i streaming — wszystko vendor-neutralne. Miało to być warstwą, która sprawi, że oba powyższe snippety staną się zbędne. Zamiast tego oba SDK-i wypłynęły nie raczając nawet o nim wspomnieć.

Dlaczego 150 logotypów się nie przełożyło

A2A ma wszystko, czego potrzebuje standard, z wyjątkiem tego jednego, co sprawia, że standardy się przyjmują: bezproblemowa integracja w miejscu użycia. Żaden pip install a2a nie wpadnie ci do projektu Anthropic czy OpenAI. Żaden middleware nie przetłumaczy automatycznie handoff() na zadanie A2A. Protokół żyje we własnym repozytorium, z własnymi SDK-ami, wymagając od deweloperów budowania i utrzymywania warstw translacji między ich faktycznym frameworkiem orkiestracji a modelem zadań A2A.

Jeśli spróbujesz dziś łączyć SDK różnych dostawców przez A2A, trafisz na klasyczny problem N-kwadrat: każda para SDK-ów dostawców potrzebuje własnego mostu. Trzech dostawców to sześć mostów. Czterech to dwanaście. Skaluje się to mniej więcej tak dobrze jak faks.

Do tego dochodzi latencja. Każdy hop translacji protokołu dodaje mierzalny narzut — wystarczający, żeby łańcuch trzech agentów przez warstwy mostowe zjadał zauważalny czas zegarowy zanim jakiekolwiek myślenie się zacznie. Przy agentowych pętlach, które iteracyjnie przechodzą przez rozumowanie i użycie narzędzi, to się kumuluje szybko.

A governance pozostaje martwym punktem u wszystkich. Twój agent-koordynator nie może zbadać rozumowania sub-agenta działającego na infrastrukturze innego dostawcy. Ufasz outputowi, którego w żaden sposób nie możesz zaudytować. Specyfikacja A2A też tego nie adresuje.

Zakład Microsoftu — i czemu jest ciekawy

Agent Framework v1.0 od Microsoftu to jedyny wartościowy outlier. To jedyny działający framework, który koordynuje Claude, GPT, Gemini i Bedrock w jednym grafie delegacji. Nie używa jeszcze A2A — ta notka 'wkrótce" robi tu ciężką robotę — ale dowodzi, że orkiestracja wielodostawcza jest technicznie wykonalna, gdy jeden dostawca kontroluje warstwę routingu.

Haczyk: ktoś musi być właścicielem warstwy routingu. Microsoft się zgłasza. To nie jest interop — to inny rodzaj lock-inu, o jedno piętro wyżej.

Pragmatyczna architektura

Decyzja dla każdego, kto buduje dziś, jest prosta, ale gorzka: wybierz orkiestrację u jednego dostawcy i użyj narzędzi MCP jako zaworu bezpieczeństwa interoperacyjności. Framework agentowy jednego dostawcy zarządza grafem delegacji, MCP obsługuje dostęp do zewnętrznych danych i narzędzi. To dokładnie ten lock-in, któremu obietnica multi-model miała zapobiec.

MCP udowodniło, że dostęp do narzędzi da się ustandaryzować — jeden protokół, każdy dostawca adoptował go w ciągu miesięcy. Delegacja agent-do-agenta to ten sam problem o warstwę wyżej, a A2A jest oczywistym kandydatem do jego rozwiązania. Specyfikacja jest solidna. Governance jest prawdziwy. Wsparcie organizacyjne szerokie.

Ale protokół, który nie jest wbudowany w SDK-i, po które deweloperzy sięgają, to protokół istniejący tylko na papierze. A2A skończyło rok. Ma wszystko oprócz jedynej rzeczy, która się liczy: jednej linijki w czyimś import.